sobota, 13 sierpnia 2011

8. Pozbycie się siostry.

Veronica nie wierzyła własnym oczom. Miała najprawdziwsze skrzydła! Teraz już wiedziała, że Laurel nie kłamała w jej śnie. Ona naprawdę jest aniołem.
- Niesłychane. Ciekawe czy mogę nimi poruszać. - dziewczyna pomachała lekko skrzydełkami. - Ale ciężko. I jak ja mam latać? 
Zastanawiając się nad swoim pytaniem, zeszła do kuchni. Tato był już w pracy, a mama z Caroline spały. 
- Co ja mam z nimi zrobić?! - dziewczyna spojrzała na skrzydła. - Jak je Caroline zobaczy to zwariuje! - pomyślała w duchu, Veronica. - Może obwiążę je jakąś bluzką? Wiem! Udam, że chciałam przebrać się za anioła. Oby to kupiła...

 ***
Pół godziny później na dół zeszła Caroline.
- Dzień dobry. - rzuciła na powitanie Veronica. - Jak się spało?
Caroline spojrzała na siostrę przerażonym wzrokiem. 
- C-co ty masz na plecach? - zapytała wskazując palcem na skrzydła.
- Postanowiłam trochę się zabawić i przebrałam się za aniołka. - odpowiedziała z uśmiechem siostra. - Nie podobają ci się?
Caroline odwróciła wzrok i podeszła do lodówki. 
- Jesteś nienormalna. - powiedziała kręcąc głową. - Nie wiem jaki chłopak z tobą wytrzyma!
- Och! Cicho bądź! - Veronica udała obrażoną. - Mam pomysł! Idź dzisiaj do Victorii. Pobawicie się, a ja pocieszę się tym, że ciebie nie ma! Co ty na to?
Caroline spojrzała podejrzliwe na siostrę, po czym powiedziała :
- Dlaczego chcesz, abym poszła do koleżanki? Nigdy wcześniej nie chciałaś mnie tam zaprowadzić. Robiła to mama. 
- Chcę od ciebie odpocząć, smarku! - skłamała Veronica. - Jeśli nie chcesz iść to nie...Zostań w domu i pomóż mamie sprzątać, bo na szafkach zgromadziło się sporo kurzu.
- Co?! Chcę iść do Victorii! Oszalałaś?! To moja przyjaciółka!
- To szykuj się, bo nie będę czekać.
- Ale wolałabym pójść sama. - skrzywiła się Caroline. - Przyniesiesz mi wstyd tymi skrzydełkami aniołka. - dodała, po czym wyszła z kuchni w podskokach.
- Nałóż coś eleganckiego, bo nie wypada iść do kogoś w sukience wybrudzonej błotem! - zawołała do siostry, Veronica.
- Gadasz już jak mama! Ubiorę się jak chcę! Ty lepiej się przebierz, bo wyglądasz głupio! - odkrzyknęła Caroline. - Nic dziwnego, że David cię lubi. Victoria mówiła, że też jest nienormalny...- dodała wybiegając z domu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz