piątek, 12 sierpnia 2011

5. Kolejna dziwna chmurka.

Gdy była na dworze, blondyn spojrzał w jej stronę i uśmiechnął się nieśmiało. Teraz było widać, że ma niebieskie oczy. Podszedł do Veronicy i wystawił ku niej rękę.
- David. David Jones. - powiedział, wciąż uśmiechając się szeroko. 
- Veronica Dawnson. - podała chłopakowi dłoń. - Miło mi cię poznać. 
- Mi cię również. Może...Wejdziemy do środka? - zaproponował chłopak. 
- Nie. Tu na dworze jest przyjemniej. Ptaki śpiewają, słoneczko świeci, niebo jest czyste i pozbawione chmur! - nagle w oczy dziewczyny, rzuciła się kolejna dziwna biała plama, która wyglądała tak jak tamta. Tym razem frunęła niżej i Veronica dostrzegła, że jednak ma wielkie skrzydła.
- Widziałeś?! - zawołała nerwowo do Davida. - Tam! Na niebie! - wskazała palcem na miejsce, gdzie wcześniej znajdowała się plama.
- Nie. A co tam było? 
- Coś przypominające chmurę, ale dam sobie rękę uciąć, że to nie była chmurka! To miało skrzydła! - Veronica chwyciła ramię chłopaka. 
- To na pewno była chmura. Albo jakiś...- Veronica przerwała mu :
- To nie był żaden ptak, jeśli to masz na myśli!
David wytrzeszczył oczy. 
- Tak. To miałem na myśli. Skąd wiedziałaś? - skrzywił się.
- Już raz widziałam to coś. Moja przyjaciółka też mówiła, że to chmura, albo ptak. Tyle, że ty się ze mnie nie naśmiewasz w przeciwieństwie do niej.
- A może to był jakiś samolot? Tylko, że nie było słychać żadnego szumu. Wiem! - Veronica spojrzała z nadzieją w Davida. - To był latawiec! Albo balon!
- Ze skrzydłami?! Na pewno nie! A może Phoebe miała rację... Może to był...anioł? - David zakrył rękoma usta, aby powstrzymać śmiech.
- Anioł? Zabiorę cię z tego słońca, bo zaczynasz gadać głupoty. - pociągnął dziewczynę ku drzwiom. 
- Wiem! Poczytam w internecie! Tam na pewno coś znajdę na ten temat! - wyrwała się z rąk chłopaka i popędziła do swojego pokoju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz