piątek, 12 sierpnia 2011

4. Przystojny blondyn.

Gdy dziewczyna wróciła do domu, upadła bezwładnie na swoją kanapę. Nie mogła pojąć swojego zachowania. Zawsze była miła, zwłaszcza wobec Phoebe. Czyżby to miało zaliczyć się do dojrzewania?
Nagle usłyszała jak ktoś wchodzi po schodach, śpiewając. To była jej siostra - na pewno. 
- Caroline! - zawołała. - Caroline, chodź do mnie!
- Czego chcesz? - zapytała siostra stojąc w progu drzwi. - Jestem zajęta. Zaraz przyjdzie do mnie koleżanka z bratem. 
- Jaka koleżanka i jaki brat? - zdziwiła się Veronica. - Znam ich?
- Znasz, znasz! To Victoria. A jej brat to tylko po to, aby się nią opiekować. Jest w twoim wieku. David. 
Veronica zamyśliła się na chwilę, po czym zapytała :
- Siostrzyczko...Czy wierzysz w aniołki? 
Caroline skrzywiła się. 
- Dlaczego pytasz? 
- Bo...Ot tak sobie. - odpowiedziała wesoło Veronica. - Po prostu jestem ciekawa, czy wierzysz w aniołki. Odpowiedz : tak, lub nie.
- Tak. - odpowiedziała bez namysłu siostra. - Przecież anioły stróże wciąż są z nami. Pilnują nas, i w ogóle. 
- Masz rację. Dziękuję za odpowiedź. Teraz jeśli chcesz mogę pomóc ci sprzątać pokój. I tak nie mam co robić. - zaproponowała Veronica i nie czekając na odpowiedź poszła do pokoju siostry.

***
 - Ale tu bałagan! - zawołała, gdy doszła na miejsce. 
Caroline rzuciła w nią pluszowym króliczkiem.
- Ty się zajmij pluszakami, a ja resztą. - powiedziała.
- Dlaczego dajesz mi mniej do roboty? - zdziwiła się Veronica. 
- Ponieważ to mój pokój i chcę powiedzieć Victorii, że to ja sprzątałam. Jeśli dam ci więcej to bardziej skłamię. Kumasz? 
Veronica skinęła głową, po czym zaczęła układać zabawki na półkach. 
Wtem usłyszały dzwonek do drzwi. Caroline gestem kazała Veronice opuścić pokój, a sama pobiegła otworzyć. 
- Cześć, Victoria! - zawołała na dole. - Wchodź. A David gdzie?
- Na dworze. Ogląda ogród. - odpowiedziała Victoria. - W domu siedział ciągle naburmuszony! Stwierdził, że nie będzie bawił się z nami lalkami i miśkami. - obie wybuchnęły śmiechem.
- Przecież mam siostrę w jego wieku. Veronicę. Siedzi u siebie w pokoju i pewnie czyta książkę, lub serfuje w sieci. 
Dziewczynki zapukały do Veronicy, wciąż chichocąc. 
- Proszę. - powiedziała Veronica, udając, że czyta. - Co się stało? 
- Zejdź na dół, bo David czeka. - powiedziała wesoło Caroline. - Nie będziesz tu chyba siedziała sama, gdy gość jest na dworze. - po tych słowach wyszły. 
Veronica spojrzała przez okno i ujrzała przystojnego blondyna, który nerwowo rozglądał się po ogrodzie. 
- Ale przystojny! - powiedziała do siebie Veronica, po czym ułożyła włosy i wybiegła z pokoju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz