Kiedy Veronica miała już wszystko co było potrzebne do Elladory, wróciła do domu. Caroline również była już w mieszkaniu. Jak zwykle siedziała na kanapie i czytała gazetkę dla dzieci. Spojrzała krzywo na Veronicę.
- A ty jeszcze masz ten głupkowaty strój anioła? No nie! Wyszłaś w nim na podwórko? - krzyknęła.- Tak. A ty dalej czytasz te gazetki dla dzieci od ośmiu lat w dół? - zapytała pogardliwie Veronica.
- Odczep się wariatko! Inaczej powiem mamie! - Caroline rzuciła gazetę na stół. - Chcesz tego?! Dla mnie to żaden problem!
Veronica nie patrząc na siostrę, opuściła salon i poszła do swojego pokoju. Od razu na jej głowę sfrunął biały gołąb. W dziobku trzymał zwinięty kawałek papieru.
- Skąd jesteś ptaszku? - Veronica uśmiechnęła się. - I co tam masz w dziobku? - dziewczyna wyjęła z dzioba ptaka zwinięty list i odczytała go na głos :
Veronico! Ten gołąb od dziś należy do Ciebie. Jest on gołębiem pocztowym. Będziesz mogła pisać z bliskimi przez cały rok, gdyż u nas w Elladorze nie używa się telefonów lub internetu. Nazwij go i karm ziarenkami dyni. Mam nadzieję, że ci się podoba! Aby oszczędzić Ci pytań od razu piszę - kosztował dwadzieścia gołębich piór. Wiem, że to duża cena, ale przyda ci się! Laurel.
Veronica nie mogła uwierzyć własnym oczom! Jej nauczycielka kupiła dla niej gołębia za tak wielką cenę! Nigdy nie sądziła, że jakaś nauczycielka będzie taka miła wobec niej.
- Jakie to miłe. - pomyślała. - Odpiszę i podziękuję dla Laurel.
Chwyciła szybko kawałek kartki, która leżała obok podręczników do Elladory. Wzięła długopis i zaczęła pisać :
Laurel...A raczej pani Laurel...Dziękuję za ptaka. Nie wiem dlaczego pani mi go kupiła, ale jestem bardzo wdzięczna! Mimo iż Anna to nie moja matka, to kocham ją jakby nią była. Chciałabym mieć z nią stały kontakt. Oczywiście na Caroline też mi zależy. Jeszcze raz bardzo dziękuję i czekam na 1 września, bo wtedy nareszcie idę do szkoły! Mam nadzieję, że przyjdzie pani po mnie, gdyż nie wiem jak przenieść się do Elladory To znaczy wiem, że trzeba wejść do morza i powiedzieć nazwę miejsca, gdzie chce się iść, ale mimo wszystko chciałabym, aby pani była przy mnie. Veronica.
Dziewczyna przeczytała jeszcze raz ostatnią linijkę listu.
Brzmi trochę dziwnie. - pomyślała. - Ale z drugiej strony taka jest prawda.
Zwinęła karteczkę w rulonik i włożyła do dziobka gołębia. Ten zagruchał wesoło i pomachał skzydełkami.
- Leć do Laurel i daj jej ten list. Zgoda...ee...Dorris? - Veronica wzięła na ręce ptaszka i wypuściła go przez okno. Ten odwrócił się do niej ostatni raz i pofrunął przed siebie.
- Leć ptaszku! Szerokiej drogi. - szepnęła Veronica i odeszła od okna, by zacząć przygotowania do szkoły, która miała rozpocząć się niebawem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz