Na podwórzu było bardzo przyjemnie. Wszyscy dookoła tańczyli, skakali, śpiewali. Ale Veronice nie zabawa siedziała w głowie. Martwiło ją zachowanie matki; ostatnio bardzo się zmieniła. W zasadzie była jak nie ona.
Veronica nagle poczuła jak po policzku spływa jej łza. Otarła ją prędko i spojrzała na niebo. Było błękitne, ani jednej chmurki, z wyjątkiem jednej...Jakiejś dziwnej. Przenosiła się nadzwyczaj szybko i wyglądała jakby frunęła na wielkich, białych skrzydłach.
- Co to takiego? - szepnęła cicho Veronica. - Wygląda jakby miała twarz. Dziwne...
Wtem biała plama zniknęła. Dziewczyna czuła się jeszcze gorzej. Zauważyła, że jej życie się zmienia. Nie ma z kim rozmawiać, oprócz jej przyjaciółki. Ale co ma jej powiedzieć?
***
- Phoebe! Muszę ci o czymś powiedzieć. - oznajmiła przyjaciółce, Veronica. - Pamiętasz moją mamę? - dodała, gdy siedziały już w pokoju Phoebe.
- Oczywiście, że pamiętam! Miła kobieta... - odpowiedziała wesoło dziewczyna.
- No to teraz jest dziwaczką! - krzyknęła Veronica. - Zwariowała! Gada bez sensu, wstaje o piątej co jest dziwne, bo zawsze, ale to zawsze wstawała ostatnia z całej rodziny! Nic nie pamięta, dziwi się, że jestem w domu, a nie w szkole...Przecież są wakacje! A dzisiaj jeszcze...- Phoebe przerwała jej :
- Uspokój się! Nawijasz tak, że cię nie rozumiem. Twoja mama może przechodzi kryzys wiekowy?
- Kryzys wiekowy?! Ona zachowuje się jakby...jakby...sama nie wiem. Po prostu jest dziwna! - Veronica złapała oddech. - Może niech się zgłosi do jakiejś poradni? Zwariujemy z nią w domu!
- Będzie dobrze! A jak nie to przenocujesz trochę u mnie. Razem coś zaradzimy. - Phoebe przytuliła przyjaciółkę.
- A wiesz co jeszcze dziś dziwnego się wydarzyło? - zapytała tajemniczo Veronica. - Widziałam chmurkę, która latała!
Phoebe wybuchnęła takim śmiechem, że zaczęła się krztusić.
- Chmurkę? Ojej! Co za dziwne zjawisko : ujrzałaś chmurkę, która latała! - zawołała przez śmiech dziewczyna. - Nie zjadła cię?
- Nie. Ale żałuję, że nie zjadła ciebie. - Veronica oburzyła się. - Mówię serio! Ta chmura miała twarz! I skrzydła! Miałam takie wrażenie.
Teraz mina Phoebe przybrała wyraz przerażenia.
- A może...no wiesz...przewidziało ci się?
- Przewidziało?! Na pewno nie! Widziałam to! Na sto procent! - krzyknęła Veronica.
- Sama nie wiem...A wiesz co to było?
- Nie...Wolę o tym nie myśleć. Zastanawiałam się raczej nad wyglądem tego czegoś.
- A może...- Phoebe zawahała się. - Może...to był anioł?

Super ci wszyło :) Czytam dalej.
OdpowiedzUsuń